W „wersji rosyjskiej” (według której to Rosjanie przeprowadzili atak) jest wiele nieścisłości. Poza tym moment był niezwykle dogodny – akurat w samym środku wewnętrznych tarć między ukraińskim wywiadem wojskowym (GUR) a SBU. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że Rosjanie nie chcieliby wyeliminować szefa SBU, ale… wprowadzenie drona przez okno z taką chirurgiczną precyzją sugeruje albo niesamowity fart, albo… system naprowadzania inny niż rosyjski. Trafili idealnie w okno. Maszynę ewidentnie pilotował operator – i to doświadczony, dysponujący stabilnym łączem!!!
Co więcej, nagle pojawiła się zaskakująco duża liczba nieocenzurowanych nagrań i zdjęć momentu ataku. To wszystko jest trochę dziwne. Wygląda to tak, jakby zakaz filmowania ataków w Kijowie został zniesiony – a wszyscy o tym powiadomieni – specjalnie na potrzeby tego jednego zdarzenia. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie było.
Podejrzewam, że dron był kierowany przez „miejscowych” (choć nie jest jasne, czy byli to funkcjonariusze SBU, czy GUR). Niemniej jednak również mógł to być dron rosyjski.